Jak wyjść z długów i zarobić pieniądze - Sprawdzone i skuteczne metody

Jak wyjść z długów i zarobić pieniądze – sprawdzone i skuteczne metody wyjścia z długów. Jak się pozbyć długów komorniczych. Pętla zadłużenia – jak jej uniknąć i jak wyjść z pętli zadłużenia. Jak zarobić pieniądze, zarabianie przez internet.

Czego nauczyły mnie długi, Jak wprowadzać zdrowe nawyki?, JAK WYJŚĆ Z DŁUGÓW?, Jak żyć z długami?

Jak wyjść z chwilówek?

fifty-1173252_1280

jak wyjść z chwilówekJak wyjść z chwilówek? Przede wszystkim należy sobie uświadomić, czym są chwilówki  i co tak naprawdę znaczy „wziąć chwilówkę”.

Tak naprawdę  w samej nazwie tej pożyczki zawiera się definicja problemu.

Czym jest chwilówka?

Firmy oferujące chwilówki proponują nam definicję „szybka pożyczka gotówkowa”.  Wystarczy chwila, aby dostać pożyczkę.

Po przeanalizowaniu setek zestawień finansowych moich czytelników, nie mam najmniejszej wątpliwości, że:

„Chwilówka to rozwiązanie problemu jedynie na chwilę.”

Początkujący dłużnik ma problem ze spłatą raty. Myśli sobie, żaden problem, wezmę chwilówkę – wszyscy biorą. Składa wniosek, dostaje kasę i chwilowo problem rozwiązany. Ale przychodzi kolejny miesiąc i jest problem ze spłatą raty oraz ze spłatą chwilówki. I po co dramatyzować? Czy jest sens już teraz szukać dodatkowego dochodu? Nie ma sensu, przecież można wziąć drugą chwilówkę.

I tak, uzależniony od chwilowego rozwiązania problemu, zanim się bidulek zorientuje, tkwi po uszy w pętli zadłużenia, a sprzedawcy marzeń i chwilowych rozwiązań, zacierają rączki i liczą gigantyczne odsetki.

Podobnie ma się sprawa z chwilówkami branymi na zakupy. Chwilowo nie mam na ten telewizor, na tą suszarkę na to żelazko. To szybko rozwiążę swój problem, korzystając z chwilowego rozwiązania. Chwilowe rozwiązania na chwilową a nie prawdziwą potrzebę.

Jak wyjść z chwilówek?

Przede wszystkim nie pogłębiając problemu. Dłużnikowi ciężko jest zapanować nad strachem i przestać szukać szybkich i chwilowych rozwiązań. Wydaje mu się, że jeśli nie zrobi czegoś już teraz natychmiast – stanie się wszystko, co najgorsze. A to nieprawda.

Jeśli zrozumiesz, czym jest chwilówka, jakie znaczenie ma wzięcie chwilówki dla Twojej sytuacji finansowej, co mówi o Tobie branie chwilówki – być może przestaniesz szukać chwilowych rozwiązań. Być może przyjmiesz do wiadomości, że już od pierwszej chwilówki bierzesz sobie na głowę coraz większe problemy. Biorąc chwilówkę uciekasz od prawdziwej sytuacji. Jesteś jak dziecko, które wylało kompot na świeżo wyprany obrus po babci i żeby mama nie krzyczała, stawia na plamie talerz.

Jak wyjść z chwilówek – np. metodą śnieżnej kuli

Jeśli jesteś w pętli chwilówek, pierwszy krok to przestać szukać kolejnej. Uświadom sobie bezsens chwilowego łatania dziur.

Jeśli potrzebujesz 500, czy 1.000 złotych – naprawdę możesz taką kwotę w ciągu miesiąca uzbierać, sprzedając część swoich rzeczy, czy chwytając się różnych dodatkowych prac.

Nie rozwiązuj swoich problemów „przez chwilę”, zajmuj się nimi dłużej niż chwilę.

Nie czekaj na kolejne telefony, zajmij się stałym dopływem choćby najmniejszej gotówki.

Mam wielu czytelników, którzy mają po kilka lub kilkanaście chwilówek w kwocie 1.000 złotych. Absolutnie widać wyraźnie, że szukali chwilowego rozwiązania i spłacali jedną chwilówkę drugą. A wystarczy dać sobie więcej czasu niż chwilę i zdobyć te 1.000 złotych – sprzedając książki, sprzęty czy odzież, lub wykonując jakąś dodatkową pracę.

Czy już rozumiesz, dlaczego kurs, który prowadzę, nazywa się ZA ROK BEZ DŁUGÓW?

CHWILÓWKA = CHWILOWE ROZWIĄZANIE

baner_jwzd

 

11 Comments

  1. Beata

    Dzień Dobry, Pani Iwono,
    bardzo dziękuję za tego bloga, jest świetny, przeczytałam już wszystkie chyba artykuły, zakupiłam Pani poradnik – Jak wyjść z długów – i wzięłam się do roboty.

    Jestem w czarnej d* chwilówkowej. Mimo, że jestem po studiach ekonomicznych i dotąd wszystko skrupulatnie wyliczałam i analizowałam, to w pewnym momencie straciłam kontrolę i potem było mi już wszystko jedno, jaki jest koszt pożyczki, byleby tylko mieć spokój na jakiś czas (to oczywiście z powodów psychologicznych, ale o tym może innym razem). I tak wpadłam w pętlę chwilówek. Obecnie mam ok. 50 tys. długu, przeterminowanie ok. 1-2 miesiące.

    Na początku desperacko poszukiwałam kredytu na spłatę, aż w końcu dotarło do mnie, że go nie dostanę. Nigdzie. Byłam przerażona. Tak też trafiłam na Pani bloga. Zaczęłam w końcu kombinować inaczej. Organizować kasę i spłacać tyle, ile mogę. Oczywiście nie wszyscy chcą iść na ustępstwa. Większość firm chce refinansowania i żadne argumenty, że to tylko oddala mnie, jak i ich, od uregulowania zobowiązania, nie przemawiają. Na początku strasznie wydzwaniali, straszyli pismami, że sprawa już jest przygotowana do sądu, że wpiszą mnie do BIK. Ja jednak cały czas podkreślam, ile jestem w stanie spłacić, przesyłam im potwierdzenia spłaty i trochę się uciszyli. Zresztą, pomyślałam, niech będzie sąd, skoro musi, niech mnie wpiszą do BIK, jak tak bardzo chcą. Swoją drogą, wymuszanie refinansowania w takiej sytuacji uważam za naciągactwo. Myślę, że to podpada nawet pod jakiś artykuł prawny.

    W rodzinie nie mam wsparcia, walczę sama. Mam też córkę. Jestem zmęczona, nie ukrywam, ale robię wszystko, co mogę. Sprzedałam złoty pierścionek, wystawiłam swoje nienoszone już ciuchy na sprzedaż, zaczęłam pisać do serwisów copywritingowych i mam zaakceptowane teksty, zapisałam się do sprawdzonego programu wypełniania ankiet za pieniądze i już coś mam na koncie, zapisałam się do programu partnerskiego MLM, który mi się podoba i mogę coś sensownego do niego wnieść, przyspieszam tempo pisania raportów ekonomicznych (moja działalność). W tym wszystkim dobre jest to, że nigdy dotąd nie pracowałam tak aktywnie i że przełamuję strach. Moją motywacją jest uczucie faktycznej niezależności. Przede wszystkim dobre jest to, że jestem już na brzegu, a nie w tym wirze zaciągania chwilówek. Paradoksalnie poczułam spokój i polecam wszystkim to uczucie (po prostu, choćby się waliło i paliło, nie zaciągać nowej pożyczki). Mam też więcej czasu dla córki, w tym ochoty na zabawę. Pociesza mnie też to, że nie mam nowej listy chwilówek na maj. Żadnych dodatkowych zadłużeń (a to pozwala mi skoncentrować na tym, co jest). I cieszę się, że żadna firma chwilówkowa nie ma nade mną żadnej władzy, aby zmusić mnie do zaciągnięcia następnej. Przede mną jeszcze dużo pracy, ale mam świadomość, że robię to już po wyjściu z bagna na brzeg.

    Teraz pracuję nad usuwaniem skutków, jakie powstały poprzez długotrwałe przebywanie w tym bagnie. Pisma i częste telefony firm pożyczkowych, którym wiszę pieniądze, pomimo, że i tak z tymi firmami się kontaktowałam w sprawie spłaty, mające na celu mnie zastraszyć, nie działają już na mnie (te firmy żerują na naszym strachu). Ale za to irytują, bo przeszkadzają mi w pracy (one tego nie rozumieją albo nie chcą zrozumieć, z resztą to jest chyba wbrew ich koncepcji działania. Choć muszę przyznać, że nie dotyczy to wszystkich, no ale one są w zdecydowanej mniejszości). Idę po mału do przodu 🙂 Pozdrawiam serdecznie

    • Dzień dobry Pani Beato 🙂 Jakże cieszą mnie takie komentarze, jak ten Pani 🙂 – widać, że jest już Pani po drugiej stronie. Teraz trzeba tylko uważać na chwilowe zwątpienia – musi Pani o siebie dbać, żeby nie doszło do „zmęczenia” – pracą i odmawianiem sobie. Musi być taka przeciwwaga.
      Często mam ochotę napisać artykuł o tym, że bardzo się cieszę, że wpadłam w długi. Ale kto mi uwierzy? Czy dłużnicy odwiedzający tę stronę, przerażeni i zastraszeni, nie pomyślą, że jestem niewiarygodna? A prawda jest taka, że gdyby nie długi, nie miałabym teraz tego życia, które mam – a które bardzo mi się podoba. Owszem, chętnie zrezygnowałabym z tego doświadczenia strachu i poniżenia, ale jeśli to one doprowadziły mnie do tej osoby, którą jestem obecnie – trudno. To takie trochę „wojsko” czy też inny obóz przetrwania, z którego wychodzi się kompletnie zmienionym.

      Widzę, że już Pani czuje tę moc wynikającą z odcięcia się od wszelkich finansowych propozycji. Ludzie często od razu rzucają się na czyszczenie BIKów itp,a prawda jest taka, że trzymanie się z daleka od długów jest ważniejsze niż czysta historia.

      Z czasem pozna Pani coraz więcej możliwości, które niesie ze sobą praca w internecie. A fakt, że można być dzięki temu bliżej dziecka – bezcenny 🙂
      Jestem z Pani dumna 🙂 pozdrawiam serdecznie, Iwona

  2. Beata

    Dziękuję za odpowiedź 🙂 Dziękuję za słowa wsparcia 🙂 To prawda, czuję się jak w stanie wojennym (choć go nie pamiętam). Może lepsze określenie w moim przypadku, to survival?

    Nie ukrywam, że czasami jeszcze jakiś głos się we mnie odzywa „a weź sobie”, „a weź poszukaj, może jeszcze jakaś pożyczka się znajdzie”, ale pukam się w głowę szybko. A oferty chwilówek e-mailem i w sms-ach przychodzą teraz często gęsto. Widać nie chcą się pogodzić w tym świecie chwilówek, że w końcu ich opuściłam 🙂 Tęsknią 🙂 To tak jak rzucałam kiedyś palenie – gdy miałam ochotę zapalić, to pytałam się sama siebie, co mi to da. Przecież od tego nie będę się czuła lepiej.

    Również, tak jak i Pani, uważam, że przeciwwaga musi być. Wczoraj stwierdziłam, że muszę pójść się wcześniej położyć i to zrobiłam. Dzisiaj za dnia też sobie dałam trochę czasu na odpoczynek. Jeśli chodzi o przyjemności, to myślę sobie, że zakup soku, paczki słonecznika, czy pary skarpetek też jest całkiem fajną przyjemnością. Ogólnie zauważyłam, że im bliżej natury, tym czujemy się lepiej. Mam na myśli kupowanie produktów nie tyle ekologicznych (bo wcale nie muszą być tanie, co akurat wynika z praw rynku, jeśli jest na coś moda), ale po prostu zdobywanie/kupowanie zwykłych naturalnych produktów (warzyw z ogródka, ziół, owoców z lasu itp.). To nie tylko tanie albo całkowicie darmowe, ale samo ich zbieranie czy hodowanie – przyjemne. Tak samo jak jakieś własne wyroby w domu: ciasto, proszek do prania czy zabawka (które następnie można też sprzedawać). Nie dość, że można fajnie spędzić czas przy robieniu tego z dzieckiem albo całą rodziną, to jeszcze oszczędność i dodatkowe korzyści. Im bliżej natury, tym lepiej.

    Inne rzeczy w serwisie sprzedażowym też wystawiłam, znalazłam dwie nowe platformy ankietowe, które, jak wynika z opinii, wypłacają normalnie pieniądze.

    I jeszcze dzisiaj dostałam informację, że przyznano mi stypendium naukowe (studiuję drugi kierunek studiów magisterskich) w wysokości… 1750 zł! Szok! Jeszcze nie wiem, czy to będzie jednorazowo, czy w ratach, ale jest!

    Zatem potwierdzam, że praca ma właściwości terapeutyczne i procentuje. Jeśli nie jestem aktywna, to nie żyję i się nie rozwijam 🙂 I tak (chyba) z każdym człowiekiem jest.

    • Wszystko prawda 🙂 Kończę właśnie nowego ebooka, na temat „Jak żyć z długami” – wiele miejsca poświęcam w nim ostrzeżeniom, że depresja i brak nadziei biorą się ze stagnacji, z braku ruchu. Depresja karmi się brakiem ruchu. Świadoma aktywność – czyli nie taka impulsywna, robię coś byle nie myśleć o problemach, tylko robię coś, bo to jest moje życie i ma być fajne bez względu na wszystko – to jest połowa sukcesu, jeśli nie więcej.
      Chętnie będę czytać o Pani dalszych sukcesach 🙂 Pozdrawiam serdecznie, Iwona

  3. Beata

    Chciałam tylko napisać, że jestem. Działam. Nie biorę.

    Swoją drogą, strasznie drażnią mnie te oferty pożyczek, gdy już wiem, jak mogą zasrać człowiekowi życie.

    Bronię siebie, stawiam granice. Negocjuję. Dwa kroki do przodu, a jeden w tył.

    Nie powiem, że jest łatwo. Jest bardzo trudno!!! 🙂 Mam też chwile słabości, ale to nie ma nic wspólnego z chęcią zaciągnięcia pożyczki. Tylko z tym, że tyle sobie długów naroiłam. Że wydzwaniają, że piszą. Że starają się mnie zastraszyć (nie daję się). Że ja bym chciała spłacić już więcej, a na razie jest mało. Męcząca jest ta walka.

    Ale się regeneruję. Można. Da się. Daję sobie czas na poczucie smutku. A potem zabieram się znowu do działania. Nie robię jednak z siebie pustelnika tyranizującego siebie pracą. Oszczędzam, pracuję, ale bez jaj. Chyba bym inaczej oszalała. W ciągu miesiąca udaje mi się oddać chyba z 1500 jak nie więcej, długu (każdemu z wierzycieli po trochu – na początek taką przyjęłam strategię). I powtarzam im wszystkim jak mantrę, ile jestem w stanie realnie spłacić w ciągu miesiąca. Odcinam się na jakiś czas od moich zadłużeń. Pakuję je do pudełka i zamykam. Resetuję się, idę na festyn z córką. Albo jakoś inaczej się bawimy. Rozmawiam ze znajomymi. Idę wybrać dla siebie albo dla córki buty na lato. Ugotuję coś fajnego.
    A potem znowu otwieram pudełko i porządkuję moje sprawy związane z długami. Tak na zmianę. Kilka razy w ciągu dnia. Żyję.

    Piszę też e-booka na temat odcinania się od toksycznych relacji (na moim przykładzie) i muszę przyznać, że idzie mi to sprawnie (dziękuję, że udostępniła Pani do sprzedaży e-book, jak pisać e-booka 😉 ). Zawsze chciałam go napisać, a ten e-book dodał mi kopa. Jadę dalej.

    Co jakiś czas pozwolę sobie dać o sobie dać znać, jak mi leci 🙂 Pozdrawiam 🙂

    • Jeżeli chodzi o chwilówki – w pewnym momencie miałam tak jak Pani – totalna złość, że te firmy w ogóle istnieją. Ale zgłębiłam temat – również swój przypadek i wiem, że gdyby ich nie było – tę lukę wypełniłoby coś o wiele gorszego i niekontrolowanego przez prawo. Gdy ja zaczynałam przygodę z długami, pożyczałam przez znajomego od mafii. Myślę że dłużnik, póki nie osiągnie dna, zrobi wszystko, aby pieniądze znaleźć. Zapłaci lichwę, prowizję. Dopiero jak go życie wyłomocze – idzie po rozum do głowy. Gdyby nie było chwilówek – ludzie robiliby jeszcze większe głupoty, zanim doznaliby oświęcenia.
      Tak jak alkoholicy – gdy sięgną dna, najczęściej przychodzi refleksja i zaczyna się trzeźwienie.
      Pani Beatko, widzę, że Pani po kolei zamówiła wszystkie poradniki 🙂 świetnie, bardzo dziękuję za zaufanie:) czuć w Pani komentarzu ducha „Od jutra nie biorę!” 🙂 – Genialnie! Właśnie tak. Zaakceptować, że nie będzie łatwo – ale kto powiedział, że ma być łatwo? Znajoma ma córkę w wieku mojej nastoletniej córki. Z tym, że ta moja właśnie uczy się malować, a Basia przeszła kolejną operację. To dopiero nie jest łatwe. Mantrowanie wobec wierzycieli i windykatorów jest idealnym na nich sposobem. Ja mówię o tym metoda zdartej płyty 🙂
      Bardzo podoba mi się ta koncepcja z pudełkiem. Dokładnie tak, nie myślimy o butach, w których aktualnie nie chodzimy, które stoją w pudełku. Jak będą potrzebne, to się je wyjmie.
      Cieszę się, że ebook o pisaniu ebooków się przydał. Pisanie ma też działanie terapeutyczne. Biorę udział w nowym projekcie http://www.pisanie-terapeutyczne.pl – rzeczywiście daje to świetne wyniki.
      A może pomyślałaby Pani, aby najpierw wystartować z blogiem? Chętnie poczytam w oczekiwaniu na ebooka.
      Pozdrawiam serdecznie i czekam na nowości od Pani 🙂

      • Beata

        Pani Iwonko,

        ma Pani rację z tymi chwilówkami 🙂 Pożyczanie na czarnym rynku byłoby jeszcze gorsze. I że się tak Pani nie bała od mafii? Ja bym się chyba zes… 😉

        W tym wszystkim najważniejsze są dzieci. Współczuję koleżance Pani córki, współczuję matce. To musi być ból, smutek, żal, depresja, przytłoczenie, stres. Nie wiem, co zrobiłam w takiej sytuacji. Jakkolwiek teraz już widzę, że jakieś inne problemy, niezwiązane z moją córką, mną osobiście, schodzą na drugi plan, o ile nie trzeci. Liczymy się my jako ludzie. Liczę się ja jako człowiek, a nie jako dłużnik. Oszczędnie wydaję pieniądze, a nie narzekam. Oszczędnie gospodaruję wszystkim, co mam. Zarobione pieniądze optymalnie i systematycznie przeznaczam na spłaty, nawet co tydzień po trochu. I żyjemy. I cieszymy się z tego, co mamy i to nam wystarcza. Jakoś tak spontanicznie przestawiłam się bardziej na warzywa i owoce. I jest dobrze (choć mogłoby być oczywiście lepiej – bez długów).

        Dziękuję, że oczekuje Pani na mojego bloga i ebooka. O blogu myślałam też, ale jakoś tak… sama nie wiem. Ale pomyślę 🙂

        Niedawno dowiedziałam się o nowej technice uwalniania od stresu i przy okazji przekazuję. To jest tzw. terapia TRE (Tension & Trauma Releasing Exercises), która polega na „wytrząsaniu” z siebie stresu. Jest szczególnie polecana rodzicom, którzy zajmują się przewlekle chorymi dziećmi, w tym niepełnosprawnymi, ale też wszystkim tym osobom, które żyją w permanentnym stresie. Pomyślałam więc, że może się przydać Pani znajomej.
        Przydatna jest też dłużnikom. Spróbowałam osobiście. Naprawdę czułam się odprężona – wykonałam ćwiczenie rano, wytrzęsłam się (choć na początku potrzeba odczekać, aż człowiek się odblokuje), i do teraz czuję się znacznie odprężona. Serio. Czuję, że wytrząsłam z siebie dużo stresu. Jeśli mogę, to wkleję link do filmiku z Youtuba w następnym komentarzu (choć nie wiem, ile czytelników tak głęboko sięga w komentarze). Pozdrawiam, życzę dużo zdrowia, B.

        • Pani Beatko przepraszam za opóźnienie – ostatnio musiałam trochę podreperować zdrowie. Tak, bardzo proszę wkleić filmik, takie rady i sposoby bardzo się tutaj przydadzą.
          Ta technika jest mi znana, tak samo jak proste ćwiczenia Lowenowskie. Jest to świetne, biorąc pod uwagę fakt, że pod wpływem stresu po prostu zastygamy, coraz bardziej napinamy mięśnie.
          Niedługo zrobię też listę zdrowych substancji, które zdecydowanie wpływają na poprawę nastroju i przypływ energii.

  4. Beata

    Melduję się znowu 🙂 Jestem, działam. Trwam w postanowieniu nie zaciągania i nie zaciągam. Uparcie trzymam się wersji, ile jestem w stanie spłacać co miesiąc, choć nacisków telefonicznych i mailowych doświadczyłam już różnych… Myślę, że pula się wyczerpała. Teraz może być tylko sąd. Trudno. Informuję, że skoro nie widzą innego rozwiązania, to proszę, niech tak zrobią. Aczkolwiek przedstawiam, że nie jest to dobrym rozwiązaniem, bo kwoty spłaty w ten sposób mogą jeszcze zostać pomniejszone. I to tak sobie trwa. Pogodziłam się już z takimi warunkami i robię swoje 🙂 Moje życie radykalnie się zmieniło. Mogę powiedzieć, że jestem już innym człowiekiem. Codziennie pracuję nad sobą, doszłam do wielu prawd o sobie i o życiu i czuję się znacznie lekko. To nie znaczy, że nie nachodzą mnie nastroje depresyjne. Nachodzą. Ale to dobrze. To znaczy, że czuję siebie wyraźnie i to jest oczyszczające. Nie trwa też wiecznie.
    Przyjęłam metodę życia: nie pożyczając znikąd żadnych pieniędzy, żyję według zasady „mam zawsze swoje”. Człowiek przestawia się wtedy na inny tryb działania i żyje tak, żeby wszystko, co niezbędne do życia, mu starczyło. Żyje oszczędnie, ma szacunek do tego, co ma dzięki swoim wysiłkom i znajduje samodzielnie kreatywne rozwiązania, aby żyć tak dalej.
    Posprzedawałam trochę rzeczy.
    Założyłam bloga w czerwcu, za Pani namową 🙂 Mam ok. 20 wpisów. Po wakacjach wydaję ebooka.
    Zyskałam drugie stypendium za wysokie wyniki w nauce (no bo zależało mi na kasie ;).
    Przestawiłam się szybko na zdrowy tryb jedzenia i w tym też już trwam. Dużo czasu spędzam z córką. Dzisiaj poszłyśmy na przykład pograć w piłkę nożną i przyznam, że aż się zdziwiłam, bo czułam się tak niesamowicie lekko, a gra w ogóle mnie nie zmęczyła. Wręcz przeciwnie, uwolniła nowe endorfiny. Czułam się jak nastolatka. Dołączyli do nas chłopcy (chcieli grać ze mną w drużynie albo żebym przynajmniej została sędzią 😉 )
    Poskakałam sobie jeszcze dzisiaj z 50 razy na skakance i pograłam na gitarze.
    Robię wiele przyjemnych wartościowych rzeczy, które zawsze chciałam robić, a sobie na to nie pozwalałam, odkładałam na półkę.
    Złożyłam dzisiaj dokumenty aplikacyjne do dodatkowej pracy (strasznie bym chciała tam pracować)
    Wypłaciłam dzisiaj kilkanaście dolarów za wypełnianie ankiet.
    Jestem żywym dowodem na to, że można żyć z długami i czuć, że się żyje 🙂
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

    • Pani Beatko dech zapiera 🙂 To właśnie jest życie. I to dobre życie. Czasem mamy wyobrażenie, że dobre życie to takie, pozbawione zupełnie problemów, stanów depresyjnych itp. A to nieprawda. Nikomu tak po prostu nie należy się życie bez problemów.
      Widzę w Pani siebie – ten spokój, który nagle spływa. Kiedy orientujesz się, że już się nie boisz. Że ktoś straszy Cię sądem a Ty mówisz „ok, skoro tak trzeba” i wiesz, że to nie zrujnuje Twojego świata, bo on opiera się zupełnie na czymś innym.
      Jak już będzie Pani gotowa, żeby się pochwalić, to poproszę o adres bloga 🙂 Pozdrawiam 🙂

Leave a Reply

Why ask?

Theme by Anders Norén